Kolejny dzień, kolejne kiszonki. Tym razem kalafior, fioletowy na dodatek, bo ten kolor wraz z pomarańczowym to dla mnie kolory jesieni. Przyznam, że surowy fioletowy kalafior smakuje tak samo jak nasz codzienny biały, ale wygląda pięknie. Tym razem postanowiłam dołaczyć do słoików oprócz kalafiora również inne warzywa, takie jak marchewkę, kalarepę i czerwoną paprykę. Będą więc piękne kolory i różne tekstury. Zamiast soli znowu zastosowałam kilka łyżek słono kwaśnej wody po kiszonych ogórkach. Następnym razem planuję kiszenie czosnku z dwoma różnymi zalewami, więc radzę wam śledzić postępy.
pierwszy słoik:
Kalafior 6-8 cząstek
Kalarepa ½
Cebula 1/2
Marchewka 1 mała
Imbir 3-4 plasterki
Czosnek 1 ząbek
Kolendra ½ łyżeczki
Liście laurowe 2
Owoce jałowca 3-4
Woda filtrowana lub przegotowana do zapełnienia słoika
Sok z kiszonych ogórków (2 łyżki)
drugi słoik:
Te same składnik, jedynie zamiast kalarepy mam ½ czerwonej papryki , zamiast liści laurowych, liście szałwi.
Wszystkie warzywa umyłam i wysuszyłam. Kalafior podzieliłam na cząstki. Ładniejsze fragmenty głąbu od kalafiora również przeznaczyłam do kiszenia. Marchew i kalarepę obrałam, pocięłam na paski a ząbki czosnku obrałam i przekroiłam wzdłuż. Podzieliłam warzywa na dwa słoiki i zalałam wodą z dodatkiem dwóch łyżek soku po kiszonych ogórkach. Pomiędzy warzywa powrzucałam aromatyzujące przyprawy. Zostawcie 3 cm przestrzeni pomiędzy wodą a zakrętką słoika.
Następnego dnia otworzyłam słoiki,żeby sprawdzić jak wygląda początek fermentacji. Nagrałam kilka sekund fermentacji, wygląda dosyć zabawnie. Lekkie bulgotanie i syczenie. To żyje!
naciśnijcie na IMG_8201poniżej żeby zobaczyć kalafior w akcji po 24 godzinach.
Jeszcze kilka uwag, a właściwie przestroga. Kalafior jak wiemy ma zdecydowany zapach (trochę śmierdzi) przy gotowaniu i to samo jest przy kiszeniu. Starajcie się powstrzymać od zbyt częstego otwierania słoika, bo nie unikniecie wietrzenia, a najlepiej umieśćcie go w piwniczce i zajrzyjcie po 1-2 -3 tygodniach. Tak tylko mówię, po tym jak mój mąż powiedział: to idzie do komórki.
Oto moje kiszone kalafiory po niecałym miesiącu, 8 listopada. Smakują całkiem fajnie, kolor się ujednolicił i jest pięknie różowy i pomarańczowy (to marchewka) ale dam im jeszcze trochę czasu, bo wydaje mi się, że ich smak dalej się rozwinie i pogłębi. Będę sprawdzać co 1-2 tygodnie i zdecyduję.